Wpisy archiwalne w miesiącu

Marzec, 2011

Dystans całkowity:358.83 km (w terenie 97.74 km; 27.24%)
Czas w ruchu:18:27
Średnia prędkość:19.45 km/h
Maksymalna prędkość:41.40 km/h
Maks. tętno maksymalne:198 (95 %)
Maks. tętno średnie:180 (86 %)
Suma kalorii:12029 kcal
Liczba aktywności:11
Średnio na aktywność:32.62 km i 1h 40m
Więcej statystyk

Teren w Murowanej Goślinie

Niedziela, 27 marca 2011 · Komentarze(2)
Kategoria Teren
Zaplanowaliśmy na tę niedzielę objazd trasy z Bartkiem i Piotrkiem. Pierwotny plan był taki, że chłopaki jadą sami mega a ja objeżdżam z jego rodzicami mini. Jak się okazało na miejscu jechał jeszcze Michał ze swoją żoną i ostatecznie pojechałam razem z nimi. No i co ja sobie za krzywdę wyrządziłam... Generalnie mogłam się tego spodziewać, skoro nigdy w życiu nie przejechałam 70km w terenie, no ale ambicja nie pozwoliła nie podjąć próby... Przez połowę dystansu czerpałam przyjemność z jazdy a potem zaczął mi doskwierać chłód- przewiewało mnie i było zimno, bo oczywiście tylko ja z tej ekipy byłam zgrzana. Po 3h zaczął się ból karku i pleców, pogłębiający się z minuty na minutę. Po 50km nareszcie dotarliśmy do Dziewiczej Góry- nie jest wcale taka zła, da się ją podjechać. Ja już niestety nie dałam rady tego zrobić, bo byłam wyrąbana samym dystansem. Noga już nie podawała. Prawdziwa "walka" zaczęła się jednak na ostatnich 20km... nie pamiętam u siebie takiego krysysu...przez ostatnie 10km ryczałam ze zmęczenia. Ale cóż...co cię nie zabije, to cię wzmocni...więc tak trzeba do tego podejść. Coprawda dziś rano po raz pierwszy nie marudziłam, że przez pracę nie zdążę na rower. Muszę się zregenerować fizycznie a przede wszystkim psychicznie, bo znów straciłam wiarę w siebie...

Dzień bez humoru

Piątek, 25 marca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Dobrze, że ten dzień już się kończy, bo mam dość! Z pracy pędem do domu, żeby zdążyć na rower nim zacznie padać. Pojechałam naokoło jeziora, naokoło Strzyżewa, przez Nowy Dwór na Wierzchaczewo i do domu. Jechało się ok, choć wiatr był denerwujący. Jak wróciłam do domu, to czekały na nas nasze zamawiane stroje teamowe...no i tu zaczęła się jazda... za duża koszulka, trochę za krótki rękaw w bluzie i źle wszyta wkładka w spodenkach... nic tylko ryczeć!

3 strefa

Wtorek, 22 marca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Trenażer
Do późna w pracy, więc wieczorem pozostał mi tylko trenażer. Dziś trening w trzeciej strefie- 40 minut, 10 minut rozgrzewka, 10 minut rozjechanie. Jazda na blacie...kolano mi dziś dokuczało- za duże obciążenie chyba, no i przyzwyczaiłam się do wyższej kadencji.

Dla Justyny...:-)

Niedziela, 20 marca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Teren
Dzisiejszy mój trening z dedykacją dla "Dżastiny"... ładne zakończenie sezonu- w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata NAJLEPSZA:-))) W klasyfikacji na dystansach też NAJLEPSZA:-))) Kibicowałam jej w tym sezonie a jej starty dawały mi powera do treningów. Będzie mi teraz tego brakować.

A co do dzisiejszego treningu...poczekałam aż Marecki wróci z pracy i pojechaliśmy razem. To był mój pierwszy teren w tym roku. Dla niego była to wersja "light" a dla mnie pełen power-zone. Ale ogólnie to jestem usatysfakcjonowana- widzę różnicę pomiędzy sobą rok temu w terenie a sobą dzisiaj. Podjechałam te piaszczyste górki, o których mogłam pomarzyć jeszcze rok temu:-) Więc może będzie nienajgorzej w tym sezonie...

Giant po tuningu :-)

Sobota, 19 marca 2011 · Komentarze(1)
Kategoria Szosa
Na szczęście dzisiaj nie pada. Wstaliśmy z Markiem stosunkowo wcześnie, żeby ze wszystkim się wyrobić. On bierze się za malowanie pokoju, w międzyczasie okazuje się, że nasz dzisiejszy wyjazd do Poznania zostaje przełożony, więc ze spokojem pogodzimy treningi.
Ja ruszam pierwsza, bo koniecznie chciałam zdążyć na transmisję biegu Justyny. Wybieram jednak górala, żeby przejechać się na nowych kołach, tarczach i oponkach:-) Nie zauważyłam w porę, że Marek nie przełożył mi magnesa od licznika...przejechałam kawałek, ale nie cofnęłam się do domu. Postanowiłam jechać tylko na pulsometrze- łatwiej tym sposobem zrobiłam tlen a kilometry mniej więcej wiem, jakie mogły być.
Dzisiejsza traska: na Lutol (pod okropny wicher), na podjeździe przed Dąbrówką boczny wiatr przechyla mi rower, zjazd z wiatrem w plecy. W Zbąszyniu postanawiam ponownie odbić na Strzyżewo, przez wioskę spowrotem, ale mam jeszcze trochę zapasu czasu i postanawiam ochrzcić nowy sprzęt w terenie. Przebijam się więc przez osiedle i jadę przez Nowy Dwór, kawałek w terenie i na Wierzchaczewie zawracam do domu.
Super się jechało!
A poniżej foto mojego stuningowanego bike`a:-)))

Zmiana planów

Czwartek, 17 marca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Trenażer
Mieliśmy z Markiem iść dzisiaj na siłownię, ale stwierdził, że nie da rady i się położył przed nocką. Pozostał mi więc trenażer, bo na dworze ciemno i deszcz.
15 minut rozgrzewka, 60 minut w 3 strefie, 15 minut rozjechanie.
I dzisiaj znów fajny trening. Jakoś mam od wczoraj dobre dni, podoba mi się to.

P1

Środa, 16 marca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Trenażer
Początkowo chciałam zerwać się rano i zrobić trening przed pracą- chęć wyspania się jednak wygrała. Tak więc wieczorem pozostał mi trenażer. Robiłam dzisiaj sprinty- 5 serii po 5 skoków- przerwa między seriami 5 min., przerwy między skokami 1 min.; 10 minut rozgrzewka i 10 minut rozjechanie.
Nie wiem, co to był dzisiaj za dzień, ale trening dał mi dużo satysfacji. Czułam się rewelacyjnie (mimo, że po ciężkim dniu w pracy). Wszystko wyglądało właśnie tak, jak powinno- moc, motywacja a zwłaszcza satysfakcja. No i kolano nie dokuczało:-) No i mogłam sobie w trakcie treningu patrzeć na nowy image mojego GIANTA:-)Marek założył mi dzisiaj nowe koła, tarcze i opony. Bardzo mi się podoba:-) "Odchudziłam" go o 1kg a siebie póki co o 2, więc może da się coś odczuć...

..a "Dżastinie" się dzisiaj nie powiodło...szkoda..:-(

Tlen

Niedziela, 13 marca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Przed 11 wuruszam na Boruję. Dziś na moim bike`u:-) już się nie mogę doczekać, kiedy wypróbuję nowe koła- póki co czekamy na tarcze.
Jazda bardzo przyjemna. W Stefanowicach pozdrawiam fajną babcinkę, dalej 5 saren przebiega mi drogę, piękne słoneczko, delikatny wiaterek. A na koniec- hit! Za Stefanowem wyprzedza mnie auto i się zatrzymuje- to moja szwagierka z rodziną. Chwilę rozmawiamy- patrzą na mnie jak na zjawę i pytają: "Co to jest ta rurka z płynem?" Odpowiadam: "Cewnik":-)))
A teraz kubicuję Justynie...dziś sprint techniką klasyczną.

Szosa

Sobota, 12 marca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Nie mogłam się już doczekać tej soboty. Rano szybkie zakupy, potem kibicowanie Justynie Kowalczyk w biegu łączonym w Lahti i zaraz po transmisji na rower. Dzisiaj jechałam Marka szosą. Kierunek na Chobienice, Babimost, Kosieczyn, potem odbijam na Nądnię i naokoło jeziora. Kusiło mnie jeszcze naokoło Strzyżewa, ale musiałam wracać, żeby oddać Markowi rower:-(
Super dzisiaj było! Miał być tlen, ale się nie dało. Czułam się jak spuszczona z łańcucha momentami- ot, co robi abstynencja od rowera. A mój puls mnie poprostu rozwala- tak wysokie średnie avg, choć czułam się dobrze i nie miałam zadyszki. Zaczęłam się zastanawiać, jakie ja tętno na pierwszym wyścigu wykręcę...skoro to nie był mój bardzo intensywny trening. Szkoda tylko, że jakoś km nie wykręcam więcej ani średniej prędkości wyższej:-((( Trochę się podłamałam, ale trzeba trenować! I oby zdrowie było, bo jak go nie ma to wtedy wszystko leży...a kolano- bolało przed jazdą, w trakcie nie bolało a teraz znowu napiernicza...

Po chorobie

Czwartek, 10 marca 2011 · Komentarze(1)
Kategoria Trenażer
Ostatnio miałam przyjemność jazdy na rowerze 8 dni temu...I już nie mogę wytrzymać z tego powodu, że grypa mi rozwaliła cały tydzień. Chłopaki szarżowały a ja nie mogłam...:-((( Nie jestem do końca zdrowa, ale ile można czekać!? Czas ucieka, maratony coraz bliżej a tu takie pokrzyżowanie planów! Tak więc dziś po pracy poszłam na trenażer...i szczerze mówiąc szału nie było... nie zamierzałam dzisiaj szaleć, ale i tak dało się odczuć, że organizm jednak osłabiony