Nie miałam czasu w tym tygodniu na treningi- udało się tylko zrobić raz siłownię i dziś trenażer. Byłam spragniona treningu więc poszło ok, szybko zleciała ta godzina pedłaowania w miejscu, 5 przyspieszeń po 30 sek.
W końcu...po 62 dniach bez rowera pierwszy trening na trenażerze- na Marka szosówce. Wszystko byłoby ok, gdyby nie odzwyczajenie od siodełka:-/ i ciągle odczywalny ból w nadgarstku po upadku w Krośnie w lipcu. No i wykręciłam dziś maxa tętno, ale to raczej nie jest powód do zadowolenia- coś stało mi się z pikawą podczas jednego z przyspieszeń- jakaś arytmia czy co- biło bardzo szybko i nierówno. A poza tym OK!
...niegdyś wróg wszelkiej aktywności i obserwator treningów męża... Obecnie, od roku..zarażona pasją rowerową:-) Jeżdżę sama lub z mężem (jeśli akurat raczy na mnie zaczekać:-) )