Dziś delikatna próba na trenażerze, bo od piątku bóle kolan nie dawały mi spokoju...wygrzewałam je sobie, smarowałam i wczoraj odpoczywałam. Dziś dalej uczucie jakieś takie niewyraźne... Kurdę, wściec się można...mam od jutro kilka dni urlopu i nareszcie mogę trenować, jak się należy, bo jest czas...ale okaże się co będzie dalej z tymi kolanami...zmartwiłam się tym bardzo:-(((
W sumie to nie do końca wiedziałam, jak będzie dzisiaj z moim treningiem. Od wczoraj znów dokuczał mi ból kolana po siłowni. No ale zebrałam się- i to nie na trenażer, tylko na zewnątrz. I w sumie to jestem z siebie dumna, bo przekraczam swoje granice:-) To była moja pierwsza jazda w temperaturze poniżej 0 stopni. Tradycyjna traska naokoło jeziora; króciótki postój w Nowej Wsi na campingu...rzeka wylała...foto poniżej
Zaplanowałam dziś traskę naokoło jeziora i tak też zrobiłam a nawet dodałam...jeszcze naokoło Strzyżewa- zachęciło słońce, które zaczęło się przedzierać zza chmur. Jechało się w sumie dobrze- dziś w Marka ochraniaczach na butach było cieplutko. Mimo, że nie szalałam podczas jazdy, to i tak nie mogłam się nadziwić- jak ja pokonywałam tę trasę naokoło jeziora w 38 minut...?
Zawzięłam się dzisiaj. W sumie to prawie wyszłam na dwór...ostatecznie jednak wiatr mnie zniechęcił. Postanowiłam kręcić dziś do Marka powrotu z pracy. Być może dałabym radę wytrzymać do 2h, ale głód mnie dopadł. Dziś kręciło mi się bardzo dobrze, w towarzystwie biegaczek narciarskich w TV:-)
Totalny brak czasu, nie wyrabiam takiej liczby godzin treningu, jaką bym chciała... Po Kolędzie jednak pełna mobilizacja i na trenażer Hz- 00:35 Fz- 19:29 Pz- 39:27
Nareszcie się zmobilizowałam do wyjścia na dwór. Krótko na Strzyżewo, jak na początek, żeby sprawdzić, czy nie będzie mi zimno. Ogólnie ok- muszę sobie kupić ochraniacze na buty, bo troszkę zmarzły mi palce a poza tym OK. Gdyby jeszcze siodełko było podgrzewane, to już w ogóle byłoby super:-)
...niegdyś wróg wszelkiej aktywności i obserwator treningów męża... Obecnie, od roku..zarażona pasją rowerową:-) Jeżdżę sama lub z mężem (jeśli akurat raczy na mnie zaczekać:-) )