Teren w Murowanej Goślinie

Niedziela, 27 marca 2011 · Komentarze(2)
Kategoria Teren
Zaplanowaliśmy na tę niedzielę objazd trasy z Bartkiem i Piotrkiem. Pierwotny plan był taki, że chłopaki jadą sami mega a ja objeżdżam z jego rodzicami mini. Jak się okazało na miejscu jechał jeszcze Michał ze swoją żoną i ostatecznie pojechałam razem z nimi. No i co ja sobie za krzywdę wyrządziłam... Generalnie mogłam się tego spodziewać, skoro nigdy w życiu nie przejechałam 70km w terenie, no ale ambicja nie pozwoliła nie podjąć próby... Przez połowę dystansu czerpałam przyjemność z jazdy a potem zaczął mi doskwierać chłód- przewiewało mnie i było zimno, bo oczywiście tylko ja z tej ekipy byłam zgrzana. Po 3h zaczął się ból karku i pleców, pogłębiający się z minuty na minutę. Po 50km nareszcie dotarliśmy do Dziewiczej Góry- nie jest wcale taka zła, da się ją podjechać. Ja już niestety nie dałam rady tego zrobić, bo byłam wyrąbana samym dystansem. Noga już nie podawała. Prawdziwa "walka" zaczęła się jednak na ostatnich 20km... nie pamiętam u siebie takiego krysysu...przez ostatnie 10km ryczałam ze zmęczenia. Ale cóż...co cię nie zabije, to cię wzmocni...więc tak trzeba do tego podejść. Coprawda dziś rano po raz pierwszy nie marudziłam, że przez pracę nie zdążę na rower. Muszę się zregenerować fizycznie a przede wszystkim psychicznie, bo znów straciłam wiarę w siebie...

Komentarze (2)

Nie jadę mega, tylko mini.Jak dojdę do siebie oczywiście, bo jak na razie czuję się "niewyraźnie"...wychodzi teraz niedzielne przewianie...

gojda 11:51 środa, 30 marca 2011

Ładnie, prawie 5h na siodełku... to już przestaje robić się wygodnie, pewnie gdyby temperatura była wyższa jeszcze lepiej byś sobie poradziła. To w Murowanej jedziesz mega??

mickey1502 06:08 środa, 30 marca 2011
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa yidre

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]