Dzień bez humoru
Piątek, 25 marca 2011
· Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Dobrze, że ten dzień już się kończy, bo mam dość! Z pracy pędem do domu, żeby zdążyć na rower nim zacznie padać. Pojechałam naokoło jeziora, naokoło Strzyżewa, przez Nowy Dwór na Wierzchaczewo i do domu. Jechało się ok, choć wiatr był denerwujący. Jak wróciłam do domu, to czekały na nas nasze zamawiane stroje teamowe...no i tu zaczęła się jazda... za duża koszulka, trochę za krótki rękaw w bluzie i źle wszyta wkładka w spodenkach... nic tylko ryczeć!



