Szosa

Sobota, 12 marca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Nie mogłam się już doczekać tej soboty. Rano szybkie zakupy, potem kibicowanie Justynie Kowalczyk w biegu łączonym w Lahti i zaraz po transmisji na rower. Dzisiaj jechałam Marka szosą. Kierunek na Chobienice, Babimost, Kosieczyn, potem odbijam na Nądnię i naokoło jeziora. Kusiło mnie jeszcze naokoło Strzyżewa, ale musiałam wracać, żeby oddać Markowi rower:-(
Super dzisiaj było! Miał być tlen, ale się nie dało. Czułam się jak spuszczona z łańcucha momentami- ot, co robi abstynencja od rowera. A mój puls mnie poprostu rozwala- tak wysokie średnie avg, choć czułam się dobrze i nie miałam zadyszki. Zaczęłam się zastanawiać, jakie ja tętno na pierwszym wyścigu wykręcę...skoro to nie był mój bardzo intensywny trening. Szkoda tylko, że jakoś km nie wykręcam więcej ani średniej prędkości wyższej:-((( Trochę się podłamałam, ale trzeba trenować! I oby zdrowie było, bo jak go nie ma to wtedy wszystko leży...a kolano- bolało przed jazdą, w trakcie nie bolało a teraz znowu napiernicza...

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa oispi

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]