Test Trek-a

Piątek, 3 września 2010 · Komentarze(1)
Kategoria Szosa
Dziś Marek zaszczycił mnie możliwością pierwszej jazdy na szosówce. To jego prezent i nie chciałam się na niej wywalić na pierwszej jeździe... Na szczęście obyło się bez żadnej kraksy... Wrażenia z jazdy- początkowo trochę "dziko", stresował mnie przejazd przez miasto, bo panowanie nad rowerem na razie kiepskie. Mknie jak pocisk! Wcale go nie słychać. Tak naprawdę to dopiero Marek przetestuje go na 100%- ja bałam się rozwijać duże prędkości.
Pojechaliśmy pętlę zaczynając od Stefanowa, przez Belęcin. W Mariankowie zaczęło padać i dawało dość mocno do Stefanowic...przez okulary prawie nic nie widziałam... W sumie to Trek zaliczył chrzest bojowy- w deszczu!!! Potem go jednak wyczyściłam:-)

Z Markiem i Mikim

Środa, 1 września 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Ruszamy najpierw na Strzyżewo- rzekomo na rozgrzewkę...jak dla mnie to już nie była rozgrzewka. Przy odbiciu na Nądnię chłopaki przyspieszają- pewnie nie dawali z siebie wszystkiego , bo utrzymałam się Markowi na kole do podjazdu przed Nową Wsią. Na końcówce podjazdu zostaję w tyle...staram się ich gonić, ale to już jest mało realne. Tętno wysokie, na miarę możliwości cisnę, żeby padł rekord...NO i padł- do "4-ki" wychodzi mi 38 minut. Prawdziwym rekordem bym jednak tego nie nazwała, bo oni mnie pociągnęli na początku...
Potem spokojnie wracam do domu

Wietrznie

Wtorek, 31 sierpnia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Dziś trudno było się zebrać...jakoś pogoda nie zachęcała, było zimno, ciśnienie chyba niskie, bo chciało się spać. O 17 zmobilizowałam jednak Mareckiego i pojechaliśmy. Początkowo na Przyprostynię, Perzyny, w Nowej Wsi Marek odbija w polną i męczymy się pod wiatr i w piachu, po drodze atrakcja w postaci dużej kałuży, dobijamy do Nowej Wsi Zamek i stamtąd już na Nądnię.
Po jeździe samopoczucie od razu lepsze:-)

IV GP ZG- wyścig czwarty- Drzonków

Niedziela, 29 sierpnia 2010 · Komentarze(1)
Kategoria Zawody MTB
Dziś ostatni - IV wyścig z serii Grand Prix Zielonogórskiego i zarazem ostatni- X wchodzący w skład GP Lubuskiego. Nerwy ogromne, bo zapowiadała się walka o V miejsce w GP ZG i II w GP Lubuskim- wszystko zależało od dobrego startu dzisiaj, bo gdyby coś poszło nie tak, to mogłam te pozycje utracić.
Ogólnie pogoda nieciekawa, rano zimno, więc miałam dylemat z ubiorem. Na szczęście na czas startu wyszło słońce a drobny deszcz na trasie okazał się ochłodą.
Od startu ruszyłam ostro. Zniknęła mi z oczu moja główna konkurentka, więc rozpoczęłam ucieczkę. I tak udało mi się wytrwać aż do końca. Momentami wątpiłam, czy to w ogóle możliwe, bo zazwyczaj siedziałyśmy sobie na kole. Jednak udało się:-))) Z ogromną satysfakcją dotarłam na metę. Osiągnęłam tyle, ile było możliwe i ile sobie założyłam (a nawet "ciut" więcej).
A jechało mi się dzisiaj świetnie. Mimo wysokiego tętna nie "zatykało" mnie, miałam power-a do samego końca. No i pozytywnie odczułam spadek wagi o 4kg- było mi lżej. Po przeszło miesięcznej przerwie w zawodach przez uraz nadgarstka dziś w końcu poczułam adrenalinę.
Tak więc: wyścig Drzonków- msc-e V, co dało dalej w GP Zielonogórskim msc-e V i w GP Lubuskim msce-e II- w końcu stanęłam na "pudle":-)

Z Michem na Lutol

Piątek, 27 sierpnia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Przestało w końcu padać, więc zebraliśmy się na rower. Początkowa opcja naokoło jeziora zmieniła się z trakcie na opcję Lutol-Dąbrówka. W mieście zatrzymuje nas moja kuzynka z Anglii, więc wypada się zatrzymać i pogadać, bo wieki się nie widzieliśmy. Potem już ruszamy- dziś ja miałam"ciągnąć" Marka, ale pod ostry wiatr to ja siedziałam mu na kole. Na zjeździe od Dąbrówki prędkość fajna...zamarzyła się szosówka...:-)Tam Marecki mnie podpuścił- kazał mi sobie wyobrazić finisz zawodów i oddech rywalki na plecach...i poskutkowało:-) tętno posżło do 195:-)

"Ciągle pada...":-(

Czwartek, 26 sierpnia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Zorganizowałam sobie dzisiaj trening...Po pracy do wieczora czekałam aż przestanie padać. Około 19 przestało- robię więc szybką akcję i się ubieram. Początkowo dylemat-jak? I tego właśnie nie lubię w chłodniejsze dni- tego zastanawiania się czy będzie mi za zimno czy za gorąco. Plan- w szybkim tempie naokoło jeziora. Ostro zaczynam już od początku. Za Przyprostynią zaczyna kropić...przed Perzynami już pada. Chciałam dokończyć pętlę, ale doszłam do wniosku, że to nie byłoby rozsądne...bo nic by mnie bardziej nie zdenerwowało jak choroba na niedzielny wyścig (a z moją odpornością całkowite przemoknięcie tak mogłoby się zakończyć). Toteż na rondzie w Perzynach odbijam w prawo i wracam do Przyprostyni. Jestem i tak cała mokra...a ludzie na ulicy patrzą na mnie jak na jakieś "zjawisko"... Trudno- trening się nie udał, ale choć na chwilę "wkręciłam" się na obroty- ja się chyba uzależniłam od tego podwyższania sobie tętna...

Zastanawiam się, czy ktoś mógłby polecić naprawdę dobrą przeciwdeszczową kurtkę na rower, taką która wytrzyma dłużej niż 5 minut jazdy w deszczu???

Strzyżewo-Lutol-Dąbrówka-Strzyżewo-Zbąszyń

Wtorek, 24 sierpnia 2010 · Komentarze(2)
Kategoria Szosa
Miało być dzisiaj ostro, ale jakoś nie wyszło wcale tak ostro...potwornie wiało momentami. Na podjazdach to mi prąd odcinało no i zazwyczaj było pod wiatr.

Objazd trasy

Poniedziałek, 23 sierpnia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Teren
Wybraliśmy się dziś z Markiem na objazd trasy przed niedzielnymi zawodami w Drzonkowie. Było nas chyba 10-ciu. Trasa w lesie, ciekawa, będzie można się zmęczyć. Ja ledwo dziś za nimi nadążyłam.
To była moja pierwsza jazda w terenie od miesiąca. Teraz smaruję nadgarstek maścią przeciwbólową..Ale brakowało mi właśnie tego wytrzęsinia i ubrudzenia:-)

Dystans to jedna pętla i trochę kręcenia przed.