Z Markiem i Mikim
Środa, 1 września 2010
· Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Ruszamy najpierw na Strzyżewo- rzekomo na rozgrzewkę...jak dla mnie to już nie była rozgrzewka. Przy odbiciu na Nądnię chłopaki przyspieszają- pewnie nie dawali z siebie wszystkiego , bo utrzymałam się Markowi na kole do podjazdu przed Nową Wsią. Na końcówce podjazdu zostaję w tyle...staram się ich gonić, ale to już jest mało realne. Tętno wysokie, na miarę możliwości cisnę, żeby padł rekord...NO i padł- do "4-ki" wychodzi mi 38 minut. Prawdziwym rekordem bym jednak tego nie nazwała, bo oni mnie pociągnęli na początku...
Potem spokojnie wracam do domu
Potem spokojnie wracam do domu



