Wpisy archiwalne w kategorii

Szosa

Dystans całkowity:4963.64 km (w terenie 161.00 km; 3.24%)
Czas w ruchu:206:31
Średnia prędkość:23.99 km/h
Maksymalna prędkość:65.00 km/h
Maks. tętno maksymalne:225 (118 %)
Maks. tętno średnie:184 (90 %)
Suma kalorii:111526 kcal
Liczba aktywności:163
Średnio na aktywność:30.45 km i 1h 16m
Więcej statystyk

Z chłopakami i samotnie

Czwartek, 4 sierpnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Początkowo "zabieram się do pociągu" w składzie- Marek, Piotrek, Bartek i Grzegorz...Pociąg relacji Przyprostynia- Kargowa. Oni na góralach, bo jadą w kargowskie lasy pośmigać w terenie a ja na Marka szosie. Jakoś starałm się trzymać to koło, ale jak Marek z Piotrem dawali zmiany, to miałam co robić... Koło jeziora w Linach rozstaję się nimi i ruszam samotnie na Babimost, Kosieczyn, Chlastawę. Odbijam jeszcze w Nądni naokoło jeziora i do domku. Na koniec robiłam jeszcze zryw, bo wpałam na pomysł, że może uda mi się w 2h zrobić 60km...ale zabrakło mi 1200m...

Na Babimost

Poniedziałek, 25 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Marek zebrał się na czasówkę a ja po doprowadzeniu rowera do stanu używalności- czyli dokładniejszym wyczyszczeniu go z błota po maratonie w Jeleniej Górze, za radą Marka ruszam dzisiaj "na tlen". Kierunek na Chobienice, gdzie wydaje mi się, że jedzie się super, noga mocna...bo z wiatrem:-) Od Grójca zaczyna się już walka z wiatrem, gdzie momentami sprwadzam, czy nie mam pany...Jadę dzisiaj dużo na blacie, na podjazdach też staram się sztywno i skutkiem tego "wchodzi" mi w nogi. Za Chlastawą łączę się z Mareckim i odbijamy jeszcze naokoło jeziora. A za Perzynami zaczyna nam uciekać jeden koleś...buja się na rowerze na prawo i lewo i co chwilę się ogląda, sprawdzając czy go doganiamy...no więc już czułam, że Marek ma plan...początkowo spokojnie, w równym tempie doganiamy go na krzyżówce a on dalej robi "ucieczkę"...Marek długo siedzi mu na kole aż w końcu się odwraca, kiwa mi głową i gościa "wchłaniamy":-) W sumie fajny trening dzisiaj.

Rekreacyjnie z Markiem

Niedziela, 24 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
W ramachej rozjechania, żółwim tempem naokoło jeziora od strony Nądni. Marek w stroju zupełnie cywilnym (!) na starej meridzie, ja jedynie bez kasku...jakoś tak dziwnie jechać na luzie, pomału...w dwóch miejscach nie wytrzymałam i krótkie zrywy zrobiłam.

Na Boruję- bicie rekordu

Wtorek, 19 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
W sumie to prawie sobie dzisiaj odpuściałam, ale jak Marecki poszedł na szosę to się pod wieczór zmobilizowałam. Wczoraj Marek napomknął coś, że dzisiaj zrobi czasówkę i podłapałam tę myśl. Początkowo rozgrzewkowo przez park i w Przyprostyni kawałek za drogą na Stefanowo -jak mawia Miki- lotny start w kierunku na Zbąszyń. Kilka pierwszych kilometrów i przeklinam samą siebie, że coś takiego przyszło mi do głowy...generalnie aż do Chrośnicy jedzie mi się ciężko i chyba pod wiatr. Potem już jakoś w rytmie, w miarę równo, ale pośladki pieką niemiłosiernie- mam wrażenie, że chyba nawet bardziej niż na podjeździe pod Świątynię Wang w Karpaczu na tegorocznym maratonie. Ostatnia prosta od Stefanowa wydaje się nie mieć końca, ale staram się tam pomimo bólu jeszcze trochę przyspieszyć. Zakwasiłam się dzisiaj mocno, ale plan zrealizowałam:-) Chciałam zmieścić się w godzinie...wyszło nawet lepiej:-)po wpisach archiwalnych doszłam, że rekord z ubiegłego roku wynosił 1h01, dzisiejszy czas to 57:27:-) Jestem zadowolona- nawet biorąc pod uwagę fakt, że startowałam zawsze spod domu, to ten zapas 2,5 minuty na dojazd do krzyżówki w zupełności by wystarczył.

Szosa

Wtorek, 12 lipca 2011 · Komentarze(2)
Kategoria Szosa
Dzisiaj trochę dłuższy dystans. Wykorzystuję ostatnie dni urlopu.

Zbąszyń- Nowy Tomyśl- Wolsztyn- Zbąszyń

Tlen

Wtorek, 5 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Samotnie wieczorem na Marka treku. Kierunek na Dąbrówkę, Zbąszynek, Kosieczyn, Babimost i na Zbąszyń. Chciałam odbić jeszcze na Perzyny i naokoło jeziora, ale zrezygnowałam, bo zaczęło mnie boleć kolano, no i d...się jeszcze nie zregenerowała po niedzielnym wyścigu w Lubrzy

O zachodzie słońca

Środa, 29 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Po 12-godzinnym wysiłku intelektualnym trening to prawdziwe "wybawienie". Wyruszyłam dopiero przed 20, bo czekałam aż Marek wróci z treningu i przekaże i Treka- miałam dzisiaj ochotę na szosówkę.
Traska następująca: przez Nądnię, Kosieczyn do Babimostu, stamtąd do Chobienic i dalej na Godziszewo, Zakrzewo, Belęcin, Mariankowo, Chrośnicę i na Zbąszyń. Od Chrośnicy piękny zachód słońca:-) Wydzieliło mi się dzisiaj dużo endorfin, to był taki fajny trening- bardzo ciepło, pusta szosa, muza i te zapachy z łąk i lasów:-) Porządnie się odreagowałam:-)

Tlen

Wtorek, 28 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Zaczęłam dziś pisać swoje sprawozdanie do pracy...mam nadzieję, że uwinę się z nim w tydzień. Od jutra urlop i plan ambitny- wstaję rano, piszę na maxa a na odreagowanie fizyczne będzie trening popołudniu lub wieczorem. Dziś samotnie w kierunku na Chrośnicę, Boruję, Belęcin, w Zakrzewku zachciało mi się kawałek polną i jeszcze źle skręciłam...wyjechałam na drodze na Stefanowo. Jechało się ok, choć wiaterek czasem nieźle dokuczał.

Zbąszyń-Nowy Tomyśl-Zbąszyń

Środa, 22 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Zrealizowałam swój plan na dziś...w szkole uroczystości zakończenia roku szkolnego skończyły się dość szybko, więc wróciłam do domu, szybko się przebrałam i spowrotem ruszyłam do drugiej pracy tym razem już Trekiem. Wkurzające jest tylko to targanie ze sobą plecaka i rzeczy na przebranie. W drodze powrotnej odbijam na Chrośnicę i do domu.

Dst.- w obie strony