Na Babimost
Poniedziałek, 25 lipca 2011
· Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Marek zebrał się na czasówkę a ja po doprowadzeniu rowera do stanu używalności- czyli dokładniejszym wyczyszczeniu go z błota po maratonie w Jeleniej Górze, za radą Marka ruszam dzisiaj "na tlen". Kierunek na Chobienice, gdzie wydaje mi się, że jedzie się super, noga mocna...bo z wiatrem:-) Od Grójca zaczyna się już walka z wiatrem, gdzie momentami sprwadzam, czy nie mam pany...Jadę dzisiaj dużo na blacie, na podjazdach też staram się sztywno i skutkiem tego "wchodzi" mi w nogi. Za Chlastawą łączę się z Mareckim i odbijamy jeszcze naokoło jeziora. A za Perzynami zaczyna nam uciekać jeden koleś...buja się na rowerze na prawo i lewo i co chwilę się ogląda, sprawdzając czy go doganiamy...no więc już czułam, że Marek ma plan...początkowo spokojnie, w równym tempie doganiamy go na krzyżówce a on dalej robi "ucieczkę"...Marek długo siedzi mu na kole aż w końcu się odwraca, kiwa mi głową i gościa "wchłaniamy":-) W sumie fajny trening dzisiaj.



