Bardzo na spokojnie...nie pamiętam tak spokojnej jazdy z Mareckim (!); namówił mnie po moim późnym powrocie z pracy...a tak mi się nie chciało...No ale ostatecznie rozjechanie po zawodach zaliczone- trasa naokoło jeziora z 2 skrótami w terenie
Drugi wyścig z cyklu. Dziś szczęście mi dopisało:-) Udało mi się uplasować na 6 miejscu, więc jestem usatysfakcjonowana. Dość dobrze mi się dzisiaj jechało.
Jazda zupełnie nieplanowana i niespodziewana- brat przyjechał na 18-tkę siostrzeńca tylko na kilka godzin i wieczorem wracał do domu a jeszcze chciało mu się przejażdżki rowerowej przed 4h podróżą...Towarzyszyliśmy mu z Markiem; Mariusz na Marka "szosowej" wersji meridy...Kierunek- naokoło Strzyżewa- a że było po deszczu to wróciliśmny nieźle popryskani
Dziś wstałam o 6.15 i był to jedyny moment na jazdę...potem nie miałabym już czasu. Nigdy nie zdarzyło mi się zrywać na trening o tak wczesnej porze, ale pogoda i piękne słońce to ułatwiło. Fajnie się jechało. Standardowo-naokoło jeziora
Do 18 w pracy i pędem do domu, bo Marek czekał na mnie z jazdą. Nie jadłam nawet obiadu, szybkie przebranie i jedziemy naokoło jeziora. Upał. Marek narzucił mi niezłe tempo i chyba w tym roku (jak na razie) nie pokonałam tej trasy w szybszym tempie
W takiej pogodzie nie sposób było odmówić sobie choć krótkiej przejażdzki...tym bardziej, że jutro już czasu na rower nie znajdę. Kierunek Lutol- Dąbrówka- Zbąszyń, jazda bez szaleństw
Wyruszyłam sama, niestety ani brat, ani bratowa nie chcieli mi towarzyszyć. Cel- Przełęcz Jugowska. Początek na Pieszyce, dalej Kamionki i Jugów. Właściwie to ok. 13 km podjazdu...stopniowo coraz cięższego, zwłaszcza na ostatnich 5km. Zjazd oczywiście w zawrotnej prędkości (dobrze, że wzięłam kurtkę)- pomimo upału na zjeździe było jednak chłodno. Jak przypomnę sobie wjeżdżanie na Przełęcz rok temu, to jednak jest pewien postęp:-) A widoki piękne
Przyjechaliśmy dziś do brata- jutro zawody Marka, więc mogliśmy sobie przenocować i jechać jutro na spokojnie. Miałam okazję wybrać się na rower sama...bo Marecki oszczędzał się przed jutrzejszymi zawodami w Polanicy Zdrój. Pogoda super, nareszcie piękne słońce. Na polach ostry wiatr, ale w lesie ciepło. Trafiłam żółtym szlakiem do Trzech Buków, stamtąd zjazd do Leśnego Dworku i dalej pod górę niebieskim szlakiem. Wróciłam i jeszcze było mi mało, więc sadem do linii lasu i jeszcze 2km pod górę...a potem zjazd koło Hotelu Dębowego i tu pobiłam swój rekord prędkości w tym miejscu:-) Fajnie było...dużo miałam dziś satysfakcji z jazdy:-) Jakby to Miki powiedział..."noga szła dobrze":-) zwłaszcza w drugiej godzinie jazdy
Nareszcie czas na jazdę...i na dodatek w słońcu:-) Dziś z Markiem- trasa na Kuźnicę, Chobienice, Grójec, Nową Wieś...sporo dziś ludzi na rowerach mijaliśmy
...niegdyś wróg wszelkiej aktywności i obserwator treningów męża... Obecnie, od roku..zarażona pasją rowerową:-) Jeżdżę sama lub z mężem (jeśli akurat raczy na mnie zaczekać:-) )