Bardzo na spokojnie...nie pamiętam tak spokojnej jazdy z Mareckim (!); namówił mnie po moim późnym powrocie z pracy...a tak mi się nie chciało...No ale ostatecznie rozjechanie po zawodach zaliczone- trasa naokoło jeziora z 2 skrótami w terenie
...niegdyś wróg wszelkiej aktywności i obserwator treningów męża... Obecnie, od roku..zarażona pasją rowerową:-) Jeżdżę sama lub z mężem (jeśli akurat raczy na mnie zaczekać:-) )