Zaczęło się niewinnie, bez wielkich chęci...za Przyprostynią byłam już jednak nastawiona na bicie rekordu naokoło jeziora...I wszystko szło ładnie aż do Nowej Wsi- stamtąd do Nądni niestety pod okropny wiatr. Był dość mocny, spowalniał mnie. Gdyby nie pani zajeżdżająca drogę na ścieżce rowerowej byłoby troszkę lepiej, ale i tak się udało...42:30s, więc troszeczkę udało się polepszyć:-)
W sumie to niezbyt chciało mi się dzisaj jechać, ale ponieważ w końcu doszedł mój nowy pulsometr trzeba było go przetestować. Jechało się dzisiaj tak sobie...ciężko mi było- pewnie po "wczorajszym", no i wiatr...
Dziś Marek i Piotrek zabrali mnie ze sobą w nowe tereny...lasy za Podmoklami. Fajny teren w lesie, fajne podjazdy i zjazdy. Podobało mi się...choć bolą mnie plecy i kark... odwykłam chyba od dłuższej jazdy
Umówiłam się dzisiaj z siostrzeńcem. Ruszyliśmy w kierunku na Kuźnicę i zrobiliśmy pętelkę. Jechałam dziś na Marka szosowej wersji meridy...jakoś "dziko" było...przyzwyczajona jestem do mojego bike`a
...niegdyś wróg wszelkiej aktywności i obserwator treningów męża... Obecnie, od roku..zarażona pasją rowerową:-) Jeżdżę sama lub z mężem (jeśli akurat raczy na mnie zaczekać:-) )