Dziś wstałam o 6.15 i był to jedyny moment na jazdę...potem nie miałabym już czasu. Nigdy nie zdarzyło mi się zrywać na trening o tak wczesnej porze, ale pogoda i piękne słońce to ułatwiło. Fajnie się jechało. Standardowo-naokoło jeziora
Komentarze (2)
No dokładnie...zasługuję na pochwałę:-) "Grzałam" ostro (jak na mnie)
...niegdyś wróg wszelkiej aktywności i obserwator treningów męża... Obecnie, od roku..zarażona pasją rowerową:-) Jeżdżę sama lub z mężem (jeśli akurat raczy na mnie zaczekać:-) )