Z Markiem i Mikim na Nowy Tomyśl (na orlenie Mikołajowi "strzela" łańcuch... ale Marecki jedzie szybko po skuwacz i kontynuujemy jazdę). W Jastrzębsku czeka już na nas Piotr i Bartek i dalej już razem. Pierwszy raz jechałam w takim składzie, na swojej szosie. Pogoda super.
Dziś pierwsza "nieoficjalna" przejażdżka moim nowym rowerkiem...coprawda to prezent urodzinowo-imieninowy i jeszcze go nie dostałam,ale nie wytrzymałabym jeszcze tygodnia:-)W końcu to ostatnio mojajedyna radość z tym smutnym życiu ... Fajnie się jechało:-) Jeszcze tylko z pomocą Mareckiego ustawimy go dokładnie pode mnie i chyba będzie ok:-)
Po raz pierwszy nie pojechałam na zaplanowany maraton... Choroba Mamy zmusza mnie do przewartościowania priorytetów... Początek naokoło jeziora w towarzystwie Agi i potem jeszcze kółko na Boruję
Dziś reprezentanci naszego teamu pojawili się na oficjalnym otwarciu ścieżki rowerowej i tym samym "zaistnieli" w środowisku i lokalnych mediach:-)To była taka zupełnie inna przygoda- tempem spacerowym ścieżką do Nądni a potem ruszyliśmy jeszcze naokoło jeziora...wiedziałam, że nie powinnam tego robić- Miki, Marian i Bartek na szosówkach, Marek, Patryk i ja na góralach... Żałuję, że nie miałam pulsometru...zasuwali jak na mnie szybko, więc miałam co robić, żeby ich doganiać. Fajnie jechało się w teamie, stroje robiły wrażenie a jak chłopaki zaczęli się ścigać, to super to wyglądało:-)
Miałam dziś nie jechać, wytrzymałam do wieczora i jednak w końcu zrobiłam szybki zryw na rower. Naokoło jeziora od strony Nądni i powró przez Strzyżewo.
...niegdyś wróg wszelkiej aktywności i obserwator treningów męża... Obecnie, od roku..zarażona pasją rowerową:-) Jeżdżę sama lub z mężem (jeśli akurat raczy na mnie zaczekać:-) )