Istebna- pechowy trening...

Piątek, 23 września 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Dotarliśmy do Istebnej dzień wcześniej, więc Piotrek zaproponował przejażdżkę. Widoki przepiękne, pogoda również, więc wyruszyliśmny spod naszego domku prosto pod górę:-/ Wdrapałam się mniej więcej 2km pod górę i jak zaczął się zjazd wąskim asfaltem to poniosła mnie fantazja...już wiedziałam, że na zakręcie nie wyrobię...zahamowałam jak ostatnia ofiara losu i poszłam pięknym szlifem prawym bokiem po asfalcie...Cóż, trzęsłam się jak galareta, spodenki rozdarte, krwawiące udo, łydka i łokieć. Zepsułam chłopakom trening- chcieli ze mną zawracać, ale trzeba było poszukać apteki. Jak nieco doszłam do siebie i się pozbierałam ruszyłam dalej pod górę i pokulałam się dalej z nimi. Bolało niemiłosiernie...w domku Marek zafundował mi odkażanie wodą utlenioną i opatrunki z proszku i maści. I postanowiłam czekać na jutro...załamana, że najprawdopodobniej nie dam rady przejechać tego mini...

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa rwato

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]