Po pracy wyruszamy autem na Liny z Piotrem i Bartkiem, stamtąd już na bike`ach trasą wyścigu robimy prawie 2 pętle. Odpuszczamy ostatni fragment naokoło jeziora, bo robi się ciemno i Markowi ułamało się siodełko. Chłopaki rekreacyjnie, dla mnie dobry trening.
...niegdyś wróg wszelkiej aktywności i obserwator treningów męża... Obecnie, od roku..zarażona pasją rowerową:-) Jeżdżę sama lub z mężem (jeśli akurat raczy na mnie zaczekać:-) )