Jedyna szansa na jazdę była dzisiaj rano, bo do pracy jadę na 11 i nie wiadomo, o której zląduję do domu. Rozjechanie naokoło jeziora przez Perzyny, spokojnie, po raz pierwszy udało mi się nie wejść w trzecią strefę.
...niegdyś wróg wszelkiej aktywności i obserwator treningów męża... Obecnie, od roku..zarażona pasją rowerową:-) Jeżdżę sama lub z mężem (jeśli akurat raczy na mnie zaczekać:-) )