MUROWANA GOŚLINA Powerade Suzuki MTB Marathon

Niedziela, 10 kwietnia 2011 · Komentarze(8)
Kategoria Zawody MTB
No i zaczęło się:-))) Nie sądziłam, że dla mnie będzie to tak cudowny początek:-) Ale po kolei... Atmosfera przed startem wyjątkowo fajna ze względu na to, że pierwszy raz startowaliśmy w naszym teamie- Marek, Piotr, Bartek, Irek i pan Stasiu. Poza tym kubicujący nam na starcie i mecie rodzice Piotra i Bartka dodawali otuchy.
Połowę dystansu jechało mi się bardzo dobrze. Dałam radę zrobić wszystkie podjazdy- moja radość była niebywała po wjeździe na Dziewiczą i zjeździe z tego tzw. "killera". Aż głupio się czułam z tym, że na podjazdach musiałam prosić o wolne miejsce:-) Do tej pory nie miałam okazji tego doświadczać:-) Super uczucie, gdy reszta prowadzi a ja mogę podjechać:-) Że już nie wspomnę o tym, że nie mogłam się nadziwić, kiedy dogoniłam i wyprzedziłam znajome, które w ubiegłym sezonie były dla mnie nieosiągalne. Walka zaczęła się jednak tak naprawdę za Dziewiczą Górą, kiedy zaczęły mnie łapać skurcze w prawej łydce. Agnieszka się chyba wkurzyła i mnie wyprzedziła... Nie śniłabym nawet o tym, że będę się z nią ścigać no ale... próbowałam tę łydkę jakoś oszczędzić trochę ale potem zaczęły się piaski pod wiatr, więc nie bardzo się dawało...Agnieszka więc się oddalała, starałam się nie tracić jej z zasięgu wzroku. Na 5km przed metą postanowiłam jeszcze zawalczyć, mimo że wydawało się mało realne "dojście" jej. Przed laskiem ona grzęznie w piachu, więc zmniejszyłam dzielący nas dystans. Wpadamy na ostatnią asfaltową prostą i ostrrooo do mety, i finisz, i daję radę przed metą wyprzedzić:-))) I moja radość jest przeogromna:-), takiej satysfakcji i zadowolenia z siebie jeszcze nigdy nie doświadczyłam:-)
Za metą chwycił mnie taki skurcz łydki, ża prawie spadłam z rowera, nie mogłam ustać...i tak trzymało i na sekundę puszczało i znów...masakraaaaa...jutro do apteki po magnez z Markiem biegniemy.
Po chwili wjeżdża Marecki z mega- też usatysfakcjonowany:-) I bardzo się cieszymy!!! Sprawdzamy oczywiście tablicę wyników i ja poprostu jestem w szoku, bo się okazuje, że załapuję się na pudło- 3 miejsce w swojej kategorii:-) Kolejna niespodzianka:-)...a koledzy z teamu chyba w lekkim szoku.

Przebieramy się, zaliczamy dekorację mini:-))) i idziemy na kawę do Bartka i Piotrka. I to nie koniec niespodzianek...na tomboli Marek wygrywa błotniki a Piotr i Irek okulary:-)

Ach, niesamowity był ten dzień...na pewno zapamiętam na długo, bo pomógł mi na nowo uwierzyć w siebie, dał powera do dalszego trenowania i wzmocnił mnie mentalnie:-)))

Komentarze (8)

focuscav, trochę piachu było w Murowanej, ale dało się przejechać. Do zobaczenia w Drzonkowie:-)

gojda 19:56 piątek, 15 kwietnia 2011

oglądałem filmik z Murowanej, dużo piachu tam było. Ja zaczynam sezon maratonów w Dżonkowie 8 maja.

focuscav 07:04 piątek, 15 kwietnia 2011

Witam.Jeżdżę rowerem,bo lubię aktywnie spędzać wolny czas.Nie startowałam jeszcze w żadnych rowerowych zawodach,choć nie ukrywam,że chciałabym kiedyś spróbować.Cały czas pracuję nad swoją formą.Mój mąż chce w tym roku wystartować,a ja albo będę przypatrywać się z boku albo też wystartuję.

Anita77 19:07 czwartek, 14 kwietnia 2011

Miki, nie wiem, czy się opłacił... straty moralne były za duże...ale już "stanęłam na nogi"

gojda 07:18 wtorek, 12 kwietnia 2011

Gratulacje, czyli wyjazd z chłopakami do Murowanej się opłacił :)

mickey1502 20:59 poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Gratulacje!

lemuriza1972 12:48 poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Anita- serdeczne dzięki!!! I również pozdrawiam:-)
P.S. A startujesz może w w naszych "lokalnych" zawodach (typu Kaczmarek Electric lub GP Województwa Lubuskiego) ?

gojda 12:34 poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Gratulacje!Zyczę sukcesów w kolejnych startach.Pozdrawiam

Anita77 06:15 poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa yodwo

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]