Po 3 dniach przerwy miało być spokojnie, ale się nie dało. Momentami pod straszny wiatr, kierownicę mi wyginało. Runda naokoło jeziora a potem przez Strzyżewo do Zbąszynia.
...niegdyś wróg wszelkiej aktywności i obserwator treningów męża... Obecnie, od roku..zarażona pasją rowerową:-) Jeżdżę sama lub z mężem (jeśli akurat raczy na mnie zaczekać:-) )