Chlastawa-Kosieczyn-Babimost-Grójec i tam modyfikacja- odbijam w las na Nową Wieś...nie był to najlepszy pomysł, bo jak mnie wytrzęsło na tym kawałku, to ręka znów wysiadła..znów się podłamałam...a wczoraj było tak dobrze
...niegdyś wróg wszelkiej aktywności i obserwator treningów męża... Obecnie, od roku..zarażona pasją rowerową:-) Jeżdżę sama lub z mężem (jeśli akurat raczy na mnie zaczekać:-) )