Wpisy archiwalne w miesiącu

Wrzesień, 2011

Dystans całkowity:509.97 km (w terenie 221.09 km; 43.35%)
Czas w ruchu:28:38
Średnia prędkość:17.81 km/h
Maksymalna prędkość:53.00 km/h
Maks. tętno maksymalne:204 (98 %)
Maks. tętno średnie:181 (87 %)
Suma kalorii:16841 kcal
Liczba aktywności:16
Średnio na aktywność:31.87 km i 1h 47m
Więcej statystyk

Powerade Suzuki MTB Marathon Międzygórze

Sobota, 10 września 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Zawody MTB
Niekończące się długie podjazdy...tak w skrócie mogę określić maraton w Międzygórzu. Początkowo te podjazdy mi nawet wychodziły, ale potem już było kiepsko...łatwo traciłam równowagę a potem nie mogłam już wystartować pod górę. Generalnie przerąbałam już całą generalkę, moja rywalka wzięła mnie na "podejściu", gdzie ja "umierałam" bardziej męcząc się prowadzeniem rowera. Udało mi się tych kilka "technicznych" odcinków zjechać, jedyna satysfakcja, choć też do gleby dużo nie brakowało.

Na Lutol

Środa, 7 września 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Na Lutol, Dabrówkę, w Zbąszyniu odbijam jeszcze raz na Strzyżewo i potem polną drogą na Nowy Dwór.

101

Niedziela, 4 września 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Pierwsza samotna dłuższa trasa. Zaczynam na Nowy Tomyśl, Wolsztyn, w Powodowie kierunek na Kargową. W Kargowej na Babimost, Kosieczyn, Zbąszyń. Odbijam jeszcze na Strzyżewo i dojeżdżam do Statoil, że dokręcićdo 100km. Ostatnie 5km to jakaś rzeźnia- dziwne dolegliwości mnie dopadły- ból prawej stopy i pieczenie lwej łydki...myślałam że się poryczę z bólu. Ale dojechałam o własnych siłach.

Boruja 5x3x2

Sobota, 3 września 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Szosa
W sumie to miałam nie zdążyć dzisiaj z treningiem, ale dobrze się zorganizowałam i wygospodarowałam godzinkę. Kierunek na Boruję, 5 zrywów trzyminutowych. Prawdopodobnie to ostatnie dni słońca. Pogoda fajna na jazdę.

Teren Kargowa teamowo

Czwartek, 1 września 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Teren
Po pracy wyruszamy autem na Liny z Piotrem i Bartkiem, stamtąd już na bike`ach trasą wyścigu robimy prawie 2 pętle. Odpuszczamy ostatni fragment naokoło jeziora, bo robi się ciemno i Markowi ułamało się siodełko. Chłopaki rekreacyjnie, dla mnie dobry trening.