II Lubuskie GP i V GP Zielonogórskie- FINAŁ - DRZONKÓW
Niedziela, 28 sierpnia 2011
· Komentarze(0)
Kategoria Zawody MTB
Dzień wielkiej radości i druzgocącej porażki... tak w skrócie można by było opisać ogrom emocji, jakie mi dzisiaj towarzyszyły. Ostatni wyścig cyklu lubuskiego i zielonogórksiego Grand Prix...dla mnie to właściwie start na luzie, nawet mogłabym go sobie odpuścić...przewaga punktowa, jaką sobie wyprcowałam przez cały sezon pozwalała mi na to. Ale gdzież bym przecież miała odpuścić? Przecież chciałam postawić "kropkę nad i" i w ostatnim wyścigu udowodnić, że w tym sezonie jestem lepsza... No i miałam dziś lekcję pokory... Kręcimy 3 pętle, trasa ta sama poprowadzona jednak w przeciwnym kierunku. Po starcie masa ludzi się wysypuje w lesie i robi się mały zator. Udaje mi się tam nie wywalić, jednak długo nie trwa i moja główna konkurentka mnie wyprzedza...wiedziałam, że będzie dziś robić wszystko, by ze mną wygrać choć raz w tym sezonie... Jadę więc za nią starając się zachować spokój (mamy przecież 3 pętle..)...tempo nadaje dość ostre- sama bym takiego na pewno nie narzuciła. Próbuję trzymać się stosunkowo blisko, ale generalnie mam co robić...Mijamy metę po 1 pętli- widzę i słyszę moich rodziców, którzy przyjechali nam dziś kibicować...mam dodatkowego powera dziś do dania z siebie maksa. Druga pętla, może delikatnie koleżanka stopuje, ale nie słabnie, nie wyprzedzam, bo boję się utraty sił...Myślę, że może na ostatniej pętli...Sytuacja się jednak nie zmienia...Widzę więc już finisz...tyle, że kiepsko się trasa układała, bo zbyt szybki atak groził utratą sił a zbyt późny też był ryzykowny...Wpadamy z lasu na teren ośrodka, próbuję po wjeździe na krawężnik- oczywiście zajeżdża mi drogę, zjazd ze skarpy i asfalt, ostry zakręt w lewo i znów przezorne zajechanie mi drogi...Ostatnia prosta, staję na pedały, cisnę, słabnę, dochodzę ją, krzyczę z wysiłku... i przegrywam o grubość opony...Mamy równy czas, równą liczbę punktów...I ja mam totalną załamkę... Jeszcze dziś nie mogę dojść do siebie, przyzwyczaiłam się, że cały sezon wygrywałam z moją główną rywalką, więc bolało...na dodatek "przerąbałam" brąz...Pogratulowałam i poszłam się wypłakać...
To byłby fajny wynik, gdybym zdobyła 3 miejsce, bo chłopaki- Marian, Irek i Marecki zdobyli dzisiaj brąz...zabrakło mojego:-( Muszę przeboleć, wyciągnąć wnioski i zrobić coś, żeby się nie załamać i podnieść do dalszej walki.
A potem był już czas chwały i ogromnej radości- czyli podsumowanie całego sezonu w Lubuskim i Zielonogórskim Grand Prix. Obroniłam II miejsce w GP Lubuskim, w Zielonogórskim zdobyłam III miejsce- Marecki tak samo, więc mieliśmy powody do radości. Irek i Marian też wymietli, więc barwy naszego teamu dominowały na scenie:-) A potem zrobiliśmy sobie sesję zdjęciową z trofeami i było dużo śmiechu i radości. Niezapomniany dzień- pełen emocji!!!
To byłby fajny wynik, gdybym zdobyła 3 miejsce, bo chłopaki- Marian, Irek i Marecki zdobyli dzisiaj brąz...zabrakło mojego:-( Muszę przeboleć, wyciągnąć wnioski i zrobić coś, żeby się nie załamać i podnieść do dalszej walki.
A potem był już czas chwały i ogromnej radości- czyli podsumowanie całego sezonu w Lubuskim i Zielonogórskim Grand Prix. Obroniłam II miejsce w GP Lubuskim, w Zielonogórskim zdobyłam III miejsce- Marecki tak samo, więc mieliśmy powody do radości. Irek i Marian też wymietli, więc barwy naszego teamu dominowały na scenie:-) A potem zrobiliśmy sobie sesję zdjęciową z trofeami i było dużo śmiechu i radości. Niezapomniany dzień- pełen emocji!!!



