Wielka Sowa

Wtorek, 2 sierpnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Teren
Ostatni dzień naszego pobytu w Bielawie, więc zbieramy się z Markiem, żeby jeszcze wykorzystać ten czas na rowerach. Początkowo testujemy kolejną możliwość dotarcia na Trzy Buki- tym razem drogę na wprost od sadu. I okazuje się, że jest ona krótsza, ale jak dla mnie pod koniec już "zabójcza"...ostatnie 150m prowadzę. Błoto. Na Trzech Bukach decydujemy, że ruszamy na Przełęcz Jugowską czarnym szlakiem. Na Przełęczy postanawiamy jednak zaatakować Wielką Sowę. Stamtąd prowadzi niebieski kamienisty szlak pod górę- supwer mi się nim jechało. Końcówka czerowym na Sowę to pokaz umiejętności techniczno-siłowo-wytrzymałościowych Marka na podjeździe kamienistym wąwozem. Ja też próbowałam na pewno więcej niż jeszcze w maju. Chwilę odpoczywamy na Sowie i zjeżdżamy w kierunku Koziego Siodła po kamlotach- przełamuję się i zjeżdżam- cała napięta i zestresowana, ale się kulam starając się nie hamować...i to faktycznie działa...koncetruję się tylkko na prowadzeniu przedniego koła pomiędzy kamlotami lub na nich. I udało mi się to zjechać:-) w tej kwestii jeszcze wiele muszę się nauczyć, ale te kilka dni pobytu w Górach Sowich okazało się niezłym obozem kondycyjnym i myślę, że jeżdżę coraz odważniej:-) Dotarliśmy ostatecznie do kamionek i stamtąd wzdłuż ściany lasu docieramy do Hotelu Dębowego.
Super było dzisiaj. Żal było wracać. Ile jeszcze tras nieprzejechanych w tych górach i pozostałych...w głowie się nie mieści...do końca życia pewnie nie zjeździmy wszystkiego. Naładowałam akumulatory górksimi widokami i teraz musi mi to wystarczyć...

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa iedyn

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]