Czasówka
Środa, 15 czerwca 2011
· Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Późno wyszłam na rower, bo masa obowiązków i problemów...jednak dla poprawy samopoczucia i odreagowania stresów musiałam się przejechać. W planach było krótko i spokojnie- wyszło krótko i ostro. Już w Przyprostyni doszłam do wniosku, że pomoże mi jedynie jazda na maxa. Tak więc była próba bicia rekordu...myślałam, że się uda...ale jednak nie.brakuje mi ok.40sek. do rekordu z ubiegłego roku. A dziś względem maxa w tym sezonie zabrakło 8s. Ciś kiepsko...za mało jeżdżę, za mało systematycznie trenuję.
18,72km, 39:10
18,72km, 39:10



