Tlen
Wtorek, 31 maja 2011
· Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Marek z Mikim, ja sama w kierunku na Boruję. Powinnam zrobić przerwę w treningach, bo brat zapisał leki i nastraszył mnie czym grozi nie leczony ból ścięgna Achillesa... Nie wytrzymałabym jednak bez jazdy w takiej pogodzie, toteż w założeniu delikatnie, w tlenie. Korciło mnie, żeby jeszcze w Przyprostyni odbić naokoło jeziora, ale ostatecznie rozsądek wziął górę.



