Niby mi się nie chciało, ale coś mnie naszło i wyjechałam na Leśne Domki. Tam 2 pętle w lesie, potem trochę pokręciłam i powrót do domu. Zajechałam jeszcze na górki do parku i tak kilka podjazdów. Wróciłam do domu i zaczęło lać, cudem zdążyłam przed burzą.
...niegdyś wróg wszelkiej aktywności i obserwator treningów męża... Obecnie, od roku..zarażona pasją rowerową:-) Jeżdżę sama lub z mężem (jeśli akurat raczy na mnie zaczekać:-) )