Dziś po śniadaniu mieliśmy możliwość wybrać się na rowery... Marek coprawda jechał na starym, pożyczonym góralu, ale i tak nie mogłam za Nima zdążyć. Ruszyliśmy na Leśny Dworek i wróciliśmy przez Hotel Dębowy...fajna pętelka- wjazd i zjazd...znów w błotku:-)
...niegdyś wróg wszelkiej aktywności i obserwator treningów męża... Obecnie, od roku..zarażona pasją rowerową:-) Jeżdżę sama lub z mężem (jeśli akurat raczy na mnie zaczekać:-) )