Drugi wyścig z cyklu. Dziś szczęście mi dopisało:-) Udało mi się uplasować na 6 miejscu, więc jestem usatysfakcjonowana. Dość dobrze mi się dzisiaj jechało.
Zrobiłam dziś sobie prezent na 30-te urodziny... 2 razy pomyliłam trasę, 3 razy się przewróciłam i zajechałam się na rozgrzewce... Ale wyścig ukończyłam:-) choć-nie brakowało mi chwil zwątpienia, trasa ciężka. Od połowy drugiej pętli jazda w deszczu.
Pierwszy wyścig z cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric. Wśród pań rekord frekwencji- rok temu pamiętam, że startowała tylko jedna babka, dziś- 20. Trasa bardzo urozmaicona, w większości w lesie, po polach, trochę po szutrach. Kilka dość sporych podjazdów, starałam się podjechać wszystkie, poległam na jednym i zaliczyłam upadek, bo nie zdążyłam już się wypiąć. Kilka fajnych zjazdów, a poza tym głównie okropne błoto... Przez większość trasy goniłam dwie babki, udało mi się w końcu zbliżyć do nich, momentami one goniły mnie...Niestety na samym finiszu nie zdołałam ich wyprzedzić...Mam jednak poczucie, że dałam z siebie tyle ile mogłam... Ostatecznie, 13 miejsce a POGODA porażka...całe szczęście, że chociać nie padało...
Pierwszy start w tym roku:-)Właściwie do samego końca nie wiedziałam, czy wystartuję, bo od ostatniej jazdy- prawie 2 tygodnie temu usiłuję dojść do siebie z zapaleniem krtani i męczącym kaszlem...Tak więc wcale nie jeździłam na rowerze i ogólnie start pewnie nie należał do rozsądnych posunięć....Ale to nic...póki co nie obserwuję pogorszenia. A jechało mi się nieźle...jak na stan zdrowia i brak treningów. Najgorzej było na otwartych przestrzeniach, gdzie mocno wiało, no i jeden trudny podjazd...a raczej podejście....masakra...A poza tym dużo fajnych momentów wyprzedzania:-) To dawało mi największą satysfakcję:-)
...niegdyś wróg wszelkiej aktywności i obserwator treningów męża... Obecnie, od roku..zarażona pasją rowerową:-) Jeżdżę sama lub z mężem (jeśli akurat raczy na mnie zaczekać:-) )