Wpisy archiwalne w kategorii

Zawody MTB

Dystans całkowity:1120.68 km (w terenie 950.88 km; 84.85%)
Czas w ruchu:70:48
Średnia prędkość:15.88 km/h
Maksymalna prędkość:60.00 km/h
Maks. tętno maksymalne:221 (116 %)
Maks. tętno średnie:191 (99 %)
Suma kalorii:44773 kcal
Liczba aktywności:67
Średnio na aktywność:16.98 km i 1h 03m
Więcej statystyk

MTB Kargowa- Grand Prix Kaczmarek Electric

Niedziela, 13 czerwca 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Zawody MTB
Drugi wyścig z cyklu. Dziś szczęście mi dopisało:-) Udało mi się uplasować na 6 miejscu, więc jestem usatysfakcjonowana. Dość dobrze mi się dzisiaj jechało.

IV Grand Prix MTB Amatorów- Zielona Góra

Niedziela, 30 maja 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Zawody MTB
Zrobiłam dziś sobie prezent na 30-te urodziny... 2 razy pomyliłam trasę, 3 razy się przewróciłam i zajechałam się na rozgrzewce... Ale wyścig ukończyłam:-) choć-nie brakowało mi chwil zwątpienia, trasa ciężka. Od połowy drugiej pętli jazda w deszczu.

MTB Sulechów - Grand Prix Kaczmarek Electric

Niedziela, 16 maja 2010 · Komentarze(3)
Kategoria Zawody MTB
Pierwszy wyścig z cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric. Wśród pań rekord frekwencji- rok temu pamiętam, że startowała tylko jedna babka, dziś- 20. Trasa bardzo urozmaicona, w większości w lesie, po polach, trochę po szutrach. Kilka dość sporych podjazdów, starałam się podjechać wszystkie, poległam na jednym i zaliczyłam upadek, bo nie zdążyłam już się wypiąć. Kilka fajnych zjazdów, a poza tym głównie okropne błoto... Przez większość trasy goniłam dwie babki, udało mi się w końcu zbliżyć do nich, momentami one goniły mnie...Niestety na samym finiszu nie zdołałam ich wyprzedzić...Mam jednak poczucie, że dałam z siebie tyle ile mogłam... Ostatecznie, 13 miejsce
a POGODA porażka...całe szczęście, że chociać nie padało...

Bike Maraton Wrocław

Niedziela, 25 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Zawody MTB
Pierwszy start w tym roku:-)Właściwie do samego końca nie wiedziałam, czy wystartuję, bo od ostatniej jazdy- prawie 2 tygodnie temu usiłuję dojść do siebie z zapaleniem krtani i męczącym kaszlem...Tak więc wcale nie jeździłam na rowerze i ogólnie start pewnie nie należał do rozsądnych posunięć....Ale to nic...póki co nie obserwuję pogorszenia.
A jechało mi się nieźle...jak na stan zdrowia i brak treningów. Najgorzej było na otwartych przestrzeniach, gdzie mocno wiało, no i jeden trudny podjazd...a raczej podejście....masakra...A poza tym dużo fajnych momentów wyprzedzania:-) To dawało mi największą satysfakcję:-)