Zrobiłam dziś sobie prezent na 30-te urodziny... 2 razy pomyliłam trasę, 3 razy się przewróciłam i zajechałam się na rozgrzewce... Ale wyścig ukończyłam:-) choć-nie brakowało mi chwil zwątpienia, trasa ciężka. Od połowy drugiej pętli jazda w deszczu.
...niegdyś wróg wszelkiej aktywności i obserwator treningów męża... Obecnie, od roku..zarażona pasją rowerową:-) Jeżdżę sama lub z mężem (jeśli akurat raczy na mnie zaczekać:-) )