Na cześć Justyny:-)
Niedziela, 19 lutego 2012
· Komentarze(1)
Wczoraj wróciliśmy z niezapomnianego urlopu w Szklarskiej:-) Marek poszedł na rower pomimo deszczu, mi pozostał trenażer. Trening dedykowaliśmy zwycięskiej Justynie:-) Moja jazda okazała się niegodna takiego nazwania, bo po 1h17` spadłam z trenażera...prosto na mojego gianta, a dokładniej na jego pedały.Jak to się stało- pojęcia nie mam...Potrzaskałam sobie lewe udo...tak więc pierwszy uraz w nadchodzącym sezonie mam już za sobą:-) Pozostało mi przerwać trening i się z tego śmiać.
Ale wracając do urlopu. Rok temu obiecałam sobie, że w tym roku spróbuję jazdy na biegówkach...i słowa dotrzymałam:-) Wyjechaliśmy wcześniej niż planowaliśmy i prosto na Polanę Jakuszycką. Piękne słońce jeszcze tego dnia było:-) Pomimo, że pojeździliśmy tylko jednego dnia (śnieżyca nas uziemiła w Szklarskiej), wystarczyło mi żebym się w nich zakochała. I kupię sobie biegówki- tak postanowiłam:-)Póki co rozważam jeszcze, czy do klasyka, czy do łyżwy, z łuską czy bez itp.
Potem dostarczaliśmy sobie wrażeń na zjazdówkach- tutaj też debiutowałam i chyba całkiem nieźle mi szło, bo po jednym zjeździe na Puchatku zjeżdżałam już z Loli i Śnieżynki.
A w piątek i sobotę zrealizowałam swoje kolejne marzenie- czyli kibicowaliśmy Justynie na zawodach Pucharu Świata:-) Boże, co to były za emocje...nie jestem w stanie ich opisać, nazwać, w żaden sposób przekazać. Na pewno zapamiętam je jednak na bardzo długo...Poniżej kilka fotek:-)
17.02.2012r.

18.02.2012r.

i to, w co wierzyliśmy:-)

Ale wracając do urlopu. Rok temu obiecałam sobie, że w tym roku spróbuję jazdy na biegówkach...i słowa dotrzymałam:-) Wyjechaliśmy wcześniej niż planowaliśmy i prosto na Polanę Jakuszycką. Piękne słońce jeszcze tego dnia było:-) Pomimo, że pojeździliśmy tylko jednego dnia (śnieżyca nas uziemiła w Szklarskiej), wystarczyło mi żebym się w nich zakochała. I kupię sobie biegówki- tak postanowiłam:-)Póki co rozważam jeszcze, czy do klasyka, czy do łyżwy, z łuską czy bez itp.
Potem dostarczaliśmy sobie wrażeń na zjazdówkach- tutaj też debiutowałam i chyba całkiem nieźle mi szło, bo po jednym zjeździe na Puchatku zjeżdżałam już z Loli i Śnieżynki.
A w piątek i sobotę zrealizowałam swoje kolejne marzenie- czyli kibicowaliśmy Justynie na zawodach Pucharu Świata:-) Boże, co to były za emocje...nie jestem w stanie ich opisać, nazwać, w żaden sposób przekazać. Na pewno zapamiętam je jednak na bardzo długo...Poniżej kilka fotek:-)
17.02.2012r.

Justyna, Kikkan, Marit...© gojda
18.02.2012r.

10 km klasykiem...tuż po starcie© gojda
i to, w co wierzyliśmy:-)

Chwila wielkiego triumfu:-)© gojda

"Królowa jest tylko jedna":-)© gojda



