Łagów MTB
Niedziela, 17 lipca 2011
· Komentarze(1)
Kategoria Zawody MTB
Kolejny wyścig wchodzący w skład Lubuskiego Grand Prix. Tym razem trochę zmian- nieco wydłużony dystans dla panów i taki sam jak zwykle dla kobiet. Początek zmodyfikowany...i to niestety na "gorsze"...do tej pory asfaltowy podjazd na Jemiołów- dziś okazałby się wybawieniem...startowaliśmy w inną stronę do Jemiołowa- po podjeździe asfaltowym był tragiczny brukowy...W ogóle masa bruku na całej trasce, szczególnie brukowanych podjazdów. Tereny w Łagowie przepiękne, choć dziś nie miałam ani chwili, żeby je podziwiać...Kasia i Agnieszka zmusiły mnie bowiem do jazdy na 200%.Co to było za ściganie! Trzymałyśmy się dość długo blisko siebie. Potem goniąc Kasię zgubiłam Agnieszkę i na ok 4km przed metą pomyliłam trasę...Kasia prawidłowo pojechała prosto a ja z innymi skręciłam tak jak pokazywała strzałka w prawo (strzałkę zamienił ktoś, kto chciał sobie zrobić niezłą zabawę; trasę pomyliła cała masa zawodników). Na szczęście stosunkowo szybko zawróciłam. Aga też już nadjeżdżała..tak więc dalej samotna ucieczka, na polach pod wiatr była masakra. Za kawałek wyprzedzają mnie koledzy z teamu- Irek, Marian, Filip i Marecki- krzyczą "dawaj Gosia". Staram się jeszcze jak mogę no i docieram na metę, gdzie krótka pogawędka z Kasią, Anią i dojeżdzającą Agnieszką. Niesamowity wyścig! Mimo zmuszenia organizmu do takiego wysiłku (pobiłam dziś rekord średniego tętna w wyścigu...to już chyba nie ma nic wspólnego ze zdrowiem...) jechało mi się dzisiaj nieźle- nie dokuczały bóle brzucha, skurcze ani inne moje przypadłości. Udany wyścig:-)A upał był niemiłosierny- momentami miałam gęsią skórkę i zimne dreszcze. Po wyścigu kąpiel w jeziorku o "turkusowej" wodzie i teamowe pogawędki:-) Bardzo aktywny ostatni dzień urlopu...a jutro już niestety do pracy:-(



