MTB Kaczmarek Electric LUBRZA- Wyścig o Puchar Pętli Boryszyńskiej

Niedziela, 3 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Zawody MTB
Rano miałam nadzieję, że Marek powie, że nie jedziemy...lało niemiłosiernie. Dla mnie wizja jazdy w deszczu, wietrze i zimnie to już żadna przyjemność. No ale oczywiście konsekwentnie...co zaplanowane to nieodwołalne. Więc pojechaliśmy...całe szczęście w Lubrzy nie padało no i robiło się coraz cieplej - mimo, że ciemne chmury raczej się nie rozchodziły. Wystartowaliśmy. Pozycje wśród kobiet na dystansie mega od początku ukształtowane...ja mogłam tylko bronić swojej pozycji. Pierwszą pętlę przejechałam jeszcze momentami w towarzystwie Kasi:-)A potem to już samotna walka...właściwie ucieczka przed babkami, które za mną...Ale się zmęczyłam...masakrycznie. Już na pierwszej pęli nie wyobrażałam sobie jak dam radę przejechać jeszcze jedną. Na drugiej pętli miałam kryzysy psychiczne i nawet myśli... że co by było, gdybym padła z wyczerpania...Na całe szczęście nie łapały mnie dzisiaj skurcze. Zdziwiłam się na rozjeździe do mety...pytam strażaków ile jeszcze km- odp. że 1km...i mi się nic nie zgadza, bo miało być 60km...przez moment zwątpiłam, czy aby nie trzeba było jechać trzeciej pętli... Trafiam jednak na pole z "hopkami", gdzie widzę Mareckiego...chciał mi chyba pokibicować i zaczął za mną biec, co doprowadziło mnie do stanu maksymalnego wkurzenia...powyzywałam, podprowadziłam to, czego już nie byłam w stanie podjechać i dotarłam do mety niesamowicie wyrąbana, ale usatysfakcjonowana:-)
Trasa była świetna- trochę podjazdów, zjazdów, prostych, dwie przeprawy przez rzeczkę (w moim wykonaniu po mostku- nie ryzykowałam moczenia butów)- podobała mi się.
Kolejny wyścig z cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric zaliczony. Wszystko przebiegło pomyślnie i to się liczy. Jak super, że jutro nie muszę iść do pracy:-)nareszcie urlop:-)

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa apace

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]