ZŁOTY STOK Powerade Suzuki MTB Marathon
Sobota, 30 kwietnia 2011
· Komentarze(0)
Kategoria Zawody MTB
Mój pierwszy górski wyścig:-) Ukończyłam cało i zdrowo:-) i utrzymałam po raz trzeci 3 miejsce:-) Stresa miałam okropnego przed startem. Poprostu się bałam, zwłaszcza tych zjazdów, o których opowiadał Piotr.
Przed startem zagaduje Jagna z koleżanką i się oficjalnie poznajemy. Ruszamy razem. Nawe nie marzę o tym, żeby się z nią ścigać, ale poczatek wyglądał nienajgorzej. Podjazd na Jawornik Wielki...do ok.6km mam ją w zasięgu wzroku, jest niedaleko. Ostatnie km podjazdu to już się robi dla mnie masakra...ale jadę i jestem z siebie dumna, że podjeżdżam, gdy inni prowadzą. Na 2km przed końcem podjazdu dochodzi mnie koleżanka Jagny i czuję jej oddech na plecach. Wdrapujemy się i się zaczyna...Pierwszy techniczny zjazd...zaczynam go zjeżdżać i nagle strach mnie paraliżuje, z ledwością się zatrzymuję i z trudem sprowadzam. Potem już staram się jechać. Sztywnieje mi kark i ręce od hamowania. Zdecydowanie dystans mini okazuje się w sam raz na poczatek ścigania w górach. To było super przeżycie, z wielka satysfakcją dotarłam na metę- szczęśliwa, że żyję:-)
Przed startem zagaduje Jagna z koleżanką i się oficjalnie poznajemy. Ruszamy razem. Nawe nie marzę o tym, żeby się z nią ścigać, ale poczatek wyglądał nienajgorzej. Podjazd na Jawornik Wielki...do ok.6km mam ją w zasięgu wzroku, jest niedaleko. Ostatnie km podjazdu to już się robi dla mnie masakra...ale jadę i jestem z siebie dumna, że podjeżdżam, gdy inni prowadzą. Na 2km przed końcem podjazdu dochodzi mnie koleżanka Jagny i czuję jej oddech na plecach. Wdrapujemy się i się zaczyna...Pierwszy techniczny zjazd...zaczynam go zjeżdżać i nagle strach mnie paraliżuje, z ledwością się zatrzymuję i z trudem sprowadzam. Potem już staram się jechać. Sztywnieje mi kark i ręce od hamowania. Zdecydowanie dystans mini okazuje się w sam raz na poczatek ścigania w górach. To było super przeżycie, z wielka satysfakcją dotarłam na metę- szczęśliwa, że żyję:-)



