Piramida interwałowa
Wtorek, 19 kwietnia 2011
· Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Treninig w przerwie pomiędzy myciem okien... Marek zarządził, że dzisiaj ma być ostro i zaproponował interwały. Pierwszy raz robiłam tę piramidę: 1-2-3-4-5-4-3-2-1...to masakra jakaś jest...te kilka minut interwału trwa jakby całą wieczność. No ale zadanie wykonałam i teraz cierpię na ból kolana, bo tak sobie dowaliłam. Kierunek na Chrośnicę, Boruję, Belęcin, Zakrzewo, Godziszewo, Chobienice i Zbąszyń. Pięknie tam wśród tej soczystej zieleni brzózek. A co ciekawe...wiatr był dzisiaj tak upierdliwy, że niezależnie jak bym nie zmieniła kierunku jazdy, to i tak miałam pod wiatr. Marek też miał dzisiaj takie odczucia.



