Wróciłam dziś szybko z pracy, ale nie przypuszczałam, że Marek poczeka za mną z jazdą...nawet mi szosówkę oddał i pedały przełożył:-) Tak więc- pierwsza wspólna w tym roku przejażdżka- kierunek na Stefanowo,Belęcin, Chrośnicę. Chowałam się za nim, więc wiatr mnie nie zabił.
...niegdyś wróg wszelkiej aktywności i obserwator treningów męża... Obecnie, od roku..zarażona pasją rowerową:-) Jeżdżę sama lub z mężem (jeśli akurat raczy na mnie zaczekać:-) )