Z pracy
Środa, 15 września 2010
· Komentarze(0)
Kategoria Szosa
Pełna desperacja, codziennie do wieczora w pracy, więc jak wracam to robi się już ciemno, nie ma kiedy trenować. W związku z tym dzisiaj Marek tak ustawił swój trening, że zakończył go w Tomyślu- przyjechał po mnie do pracy na 18 i zamieniliśmy się środkami transportu- on zabrał opla, ja treka. Rzeczy na przebranie zabrałam w plecak.Dojazd do tablicy Zbąszynia, bez wielkich szaleństw zajął mi 30 minut; potem jeszcze odbicie na Strzyżewo i powrót do domu.
P.S. - dostałam dziś prezent od Mareckiego...kupił mi długie rękawiczki:-)więc zaraz były przetestowane
P.S. - dostałam dziś prezent od Mareckiego...kupił mi długie rękawiczki:-)więc zaraz były przetestowane



