Rekord :-)

Sobota, 11 września 2010 · Komentarze(3)
Kategoria Szosa
Dziś pomimo pięknej pogody na rower wsiadłam dopiero wieczorem. Miałam na "wakacjach" siostrzeńca i jego pobyt trochę się przedłużył. Byłam już coraz bardziej poirytowana faktem, że zaraz się ściemni i trening mi przepadnie. Tak więc pozostała jedynie pętla naokoła jeziora...w Przyprostyni już czułam, że dziś mogę powalczyć o rekord czasu na tej trasie i cisnęłam od początku. W ogóle stwierdzam, że nie ma to jak mój giant- na nim czuję się najlepiej:-) Wczoraj na Marka "Pomykaczu" to była porażka...

Czas: 38:33 kierunek przez Przyprostynię (asfalt)

Komentarze (3)

A może daje Ci ja specjalnie?? Pogniesz koła to kupisz mu lżejsze hihihi... Chyba nie masz się co zbytnio bać, mam 88kg a nie jedna dziurę już zaliczyłem. Na szosie jedzie mi się nawet wygodniej niż na poprzednim rowerku.

mickey1502 11:40 niedziela, 12 września 2010

Chociaż ktoś mnie docenił:-)na rozgrzewkę jednak nie starczyło mi czasu...pogoda faktycznie była idelana na bicie rekordu. Z szosą wszystko ok, ale się na niej nie "czuję"...nawet lepiej jechało mi się za pierwszym razem niż ostatnio. To pewnie wina tej odmiennej pozycji, przyzwyczajenia do górala i może świadomości, że muszę uważać, żeby jej nie potrzaskać...bo mąż "zabije"

gojda 08:17 niedziela, 12 września 2010

Bardzo ładnie :) pod wieczór praktycznie nie było wiatru-więc wymarzona pogoda na tego typu treningi, nawet temperatura bardzo sprzyjająca, ale następnym razem zrób chociaż rozgrzewkę naokoło miasta :P. Co z szosa jest nie tak?

mickey1502 21:00 sobota, 11 września 2010
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa lugod

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]