Dziś wyruszyłam sama. W planach miałam 50km, ale przytrafiła mi się kompletna niemoc... Zaczęłam od Strzyżewa, przez Lutol, do Dąbrówki...jakoś dawałam radę, ale od Dąbrówki moc mnie opuściła...jeszcze mi się coś takiego nie przytrafiło, żeby nie móc upedałować na zjeździe z górki, gdzie normalnie rozwijam prędkość ok. 40km/h...Miałam wrażenie, że za chwilę zupełnie stanę w miejscu... Okropnie wiało! Jakoś dotarłam do Zbąszynia, ale nie wypadało na tym kończyć, więc zdecydowałam się jeszcze na rundę dookoła jeziora zaczynając od Nądni. Dopedałowałam do domu i byłam szczęśliwa. Ogólnie nie czerpałam dziś zbyt wiele przyjemności z jazdy...Myślałam, że po 4 dniach bez rowera będę miała „powera”, no ale wyszło zupełnie inaczej...Powodów może być kilka: 1) Marecki zmienił mi wczoraj opony z cienkich-szosowych na semi-slicki (więc siłą rzeczy musiałam doznać dziś SZOKU!), 2) może naprawdę okropnie dziś wiało... 3) lub jestem w fazie ataku grypy i stąd ta „niemoc”....tym bardziej, że od dwóch dni okropnie boli mnie gardło... Mam nadzieję, że nie „zaprawiłam” się tym wyjazdem, bo na dodatek mnie przewiało...Pora na GRIPEX...
Komentarze (3)
Podsumowanie: Intensywność kręcenia (tętno) u Kolibra rośnie odwrotnie proporcjonalnie do ciśnienia w oponach- wniosek nasuwa się jeden: Kochany mąż zawsze musi "upuścić" troszkę powietrza przed wyjazdem, do tego zapewne warto byłoby wpisać w licznik mniejszy obwód koła niż jest w rzeczywistości, zaniżona średnia prędkość zapewne zmobilizowałaby Cię jeszcze bardziej :D do intensywniejszego kręcenia korbą :P
5) taki mi Mąż numer wywinął...a to po to, żeby mnie "zajechać"...no bo przecież niemożliwe, że nie przygotował mi rowerka do jazdy... Wszystko po to, żeby się żonka "zajechała" i już z nim w tym tygodniu nie jechała :-)
4) nie sprawdziłam ile mam powietrza w kołach i pojechałam prawie na flaku. Mam nadzieje że zaczniesz sprawdzać rower przed wyjazdem. Jak chcesz się dobić do końca, proponuję jazdę z wciśniętym hamulcem.
...niegdyś wróg wszelkiej aktywności i obserwator treningów męża... Obecnie, od roku..zarażona pasją rowerową:-) Jeżdżę sama lub z mężem (jeśli akurat raczy na mnie zaczekać:-) )