Wielka Sowa z Markiem i Arturem
Niedziela, 1 maja 2011
· Komentarze(0)
Kategoria Teren
Wyruszamy z Markiem na rozjechanie nie chcąc tracić możliwości pojeżdżenia po górach. W planach wycieczkowo na Wielką Sową. Ja trochę z obawami, bo przecież to nie oznaczało dla mnie "rozjechania"... no ale jadę. Ruszamy w kierunku Hotelu Dębowego, na Kawkę (tutaj jestem w szoku, że robię podjazd, który zabijał mnie rok i dwa lata temu teraz w tlenie:-), docieramy do Trzech Buków i dalej trafiamy na Przełęcz Jugowską. Tam chwilą na zapoznanie z mapą i dołącza do nas i zagaduje miejscowy biker z propozycją poprowadzenia, gdzie zechcemy. Tak więc dalsza jazda już w trójkę. Artur okazuje się niezłym kompanem, zna tam każdy zakamarek, każdy skrót, wszystkie szlaki. Przy okazji niczym przewodnik opowiada nam różne anegdoty. Docieramy na Wielką Sowę, tam krótkki postój, posilenie się. Ubieramy kurtki i zjazd...ale zimno!!! Marzną mi okropnie palce u rąk i nóg. Docieramy do Rzeczki i dalej podjazd na Jugowską od drugiej strony. Artur pokazuje nam w głębi resztki śniegu na Rymarzu. Na Jugowskiej ja jestem już tak zmarznięta, że chcę odłączyć. Artur proponował jeszcze Kalenicę. Chciałam wrócić sama do domu, ale chłopaki zmieniły plany i wrócili razem ze mną żeby mnie nie zostawić. Powrót przez Trzy Buki, Leśny Dworek. Super wycieczka. Jak mi się uda, wrzucę kilka fotek.

Od Trzech Buków na Przełęcz Jugowską

Wieża Bismarcka na Wielkiej Sowie (1015m.n.p.m.)

Z nowopoznanym bikerem Arturem

Od Trzech Buków na Przełęcz Jugowską

Wieża Bismarcka na Wielkiej Sowie (1015m.n.p.m.)

Z nowopoznanym bikerem Arturem



